Dzieci coraz częściej dysponują własnym kieszonkowym mają swoją kartę
płatniczą – debetową lub przedpłaconą, a także wielu młodych konsumentów
sprawnie posługuje się BLIK-iem.
Młode pokolenie, czyli dzieci od 3. do 13. roku życia, nazywane pokoleniem Alfa, to już wpływowa grupa konsumentów, która często doradza dorosłym w kwestiach związanych z zakupami. Jak pokazało badanie IRCenter, dzieci współdecydują o zakupie większości rzeczy, począwszy od zabawek (54 proc.) czy płatków śniadaniowych (50 proc.), poprzez soki (45 proc.), słodycze (43 proc.) czy wybór filmu w kinie (44 proc.), a skończywszy na samochodzie (10 proc.). Z drugiej strony młodzi konsumenci coraz częściej robią samodzielne zakupy i wtedy sytuacja się odwraca.
"Na
wybory dzieci wpływa przede wszystkim otoczenie. Do pewnego wieku
rodzice są najważniejsi, ale potem pojawiają się wybory dokonywane pod
wpływem rówieśników. Wtedy okazuje się, że to, co ma koleżanka, jest
zdecydowanie ważniejsze od tego, co mówi mama. Drugim źródłem inspiracji
są social media i internet, tam dzieci mają kontakt z publikacjami na
TikToku i Instagramie. Oglądają zdjęcia swoich idoli i chcą posiadać to
samo, co oni" – wyjaśnia Dorota Peretiatkowicz, partnerka IRCenter.
Raport „Generacja Alfa” wskazuje, że 89 proc. dzieci w wieku 3–13 lat korzysta z internetu raz w tygodniu lub częściej. Średnio spędza tam 1,3 godziny. 70 proc. z nich korzysta z YouTube’a, a 35 proc. – z TikToka, a popularnych twórców internetowych często traktują jak przyjaciół czy rodzeństwo.
Młodsze dzieci zwracają także uwagę na postacie z bajek i okazuje się, że mają zupełnie inne upodobania niż rodzice. Dorośli deklarowali w badaniu, że lubią np. Kubusia Puchatka, którego dzieci darzą zdecydowanie mniejszą sympatią. Aż 76 proc. dzieci wskazało, że dla nich najważniejszy jest „Psi patrol”.
"Dzieci mają do
dyspozycji pieniądze w zasadzie już od urodzenia, bo już wtedy dostają
pierwsze prezenty. Czasami rodzice nie wiedzą, co robić z tymi
pieniędzmi, i zakładają konta lub subkonta w banku. Często dzieci
dostają pieniądze do ręki i za namową rodziców wkładają do swojej
skarbonki" – dodaje Dorota Peretiatkowicz.
Według badania IRCenter aż 79 proc. dzieci dysponuje własnymi pieniędzmi. Regularne kieszonkowe otrzymuje co trzecie dziecko, a nieco mniej – 29 proc. – dostaje od bliskich pieniądze zamiast prezentów. Ale nie tylko, bo dzieci dostają pieniądze także w zamian za wykonywanie drobnych prac domowych, np. za wyrzucenie śmieci. Dostają również pieniądze w sposób niebezpośredni, a mianowicie zabierają sobie resztę z zakupów.
![]() |
Dzieci chętnie płacą kartą kredytową i swoim kieszonkowym. Fot. px. |
"Okazuje się, że tych pieniędzy dzieci mają całkiem dużo. Mają do dyspozycji kwotę 50–60 zł, którą wydają na słodycze, napoje, drobne przekąski, chociaż część deklaruje, że zbiera na jakiś cel, np. rower" – zauważa partnerka IRCenter. "Problem w tym, że dzieci za bardzo nie wiedzą, po co mają oszczędzać. Jeśli dziecko wkłada do skarbonki, pieniądze właściwie dla niego znikają. Dopiero w pewnym wieku, kiedy mają już cel oszczędzania, przywiązują do tego większą wagę" – dodaje.
Młodzi ludzie są od małego zaznajamiani z usługami finansowymi. Jedna trzecia dzieci korzysta już z aplikacji bankowej, z czego 37 proc. sprawnie posługuje się BLIK-iem. Własną kartę płatniczą (debetową lub przedpłaconą) ma 11 proc. dzieci i wiele z nich wykorzystuje ją na co dzień. Z badania wynika, że 5 na 10 małych konsumentów płaci kartą za napoje lub słodycze podczas wizyt w sklepie.
"Jest
to taka oznaka dorosłości. Kiedy dziecko wyciąga własną kartę i nią
płaci, to znaczy, że już jest naprawdę dorosłe. Kiedy na tej karcie jest
„Psi patrol”, to jest to połączenie idealne bycia dzieckiem i dorosłym.
Obecnie przejście do dorosłości polega również na samodzielnym płaceniu
za zakupy, a rodzice uczą również w ten sposób odpowiedzialności za
pieniądze" – podsumowuje Dorota Peretiatkowicz.
Powszechnym
sposobem płacenia za zakupy przez młodych konsumentów jest także
płacenie zegarkiem. To urządzenia, które nie tylko mierzą kroki, oferują
płatności zbliżeniowe, lecz także mają GPS, dzięki czemu rodzice
wiedzą, gdzie jest ich dziecko.
Newseria, oprac. db
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz